







Rejon Doliny Kościeliskiej 

Mimo, iż szlak wydaje się być zapomniany przez polskich turystów i bywa rzadko uczęszczany, to jednak Tomanową Przełęcz zdecydowanie warto odwiedzić. Chociaż widok nie olśniewa, a miejsce nie jest położone szczególnie wysoko, można doskonale poczuć tu szum wysokich traw i odpocząć w spokoju. Szerokie siodło przełęczy oczarowuje swoją nastrojowością i przytulnością.
Początek znaków zielonych kilkadziesiąt metrów przed schroniskiem na Hali Ornak. Wyruszamy w kierunku wschodnim, po kamiennym chodniku. Idziemy dnem zielonej i dzikiej Doliny Tomanowej, na ogół lasem. Z czasem jednak na naszej drodze pojawiają się polany, gdzie nierzadko spotkać można jelenie. Wtedy to uraczani jesteśmy pięknymi widokami na Tatry Zachodnie i Iwaniacką Przełęcz. Co więcej, okoliczne łąki same w sobie są przepiękne.
W końcu dochodzimy do kresu doliny i szlak zielony zakręca w lewo. My w odpowiednim miejscu musimy pójść na wprost. Występują tu jednak poważne trudności orientacyjne, gdyż ścieżka na przełęcz jest dość zarośnięta i bardzo źle oznaczona. Należy więc zachować szczególną czujność, by nie wybrać złej drogi. Jeśli nie pobłądzilismy, to po chwili powinniśmy napotkać wyblakłe znaki czerwone. Nasza droga jest bardzo piękna i naturalna, tak naturalna, iż czasami musimy się przedzierać przez wysokie i gęste kosodrzewiny. Szybko jednak wychodzimy na szeroką i rozłożystą przełęcz.
Wyłania się nam urocza panorama. Bardzo ładnie widać południowe, trawiaste stoki Czerwonych Wierchów, Kasprowy Wierch, a w końcu skały Świnicy. W dole leży odludna Dolina Cicha, do której opadają obłe Liptowskie Kopy. Myślę, że nie trzeba mojej zachęty, by każdy chciał zatrzymać się tu na dłużej.
Piotr Gurgul
Średnia ocena artykułu: 8.5
Twoja ocena: Oceń artykuł `Na Tomanową Przełęcz z Hali Ornak`
Wirtualne Tatry - Copyright © 2000-2009 Piotr Gurgul & Marcin Sieniek
grupowy mail - pytania z egzaminu kolokwium notatki