







Okolice Zakopanego 


Kopa Kondracka jest chyba najniższym, a na pewno najłatwiej osiągalnym "dwutysięcznikiem" tatrzańskim. Nie jest tak popularna jak pobliski Giewont, choć oferuje równie interesującą, aczkolwiek zupełnie inną panoramę. W przeciwieństwie do niego, nie wymaga jednak użycia klamer, ani - co nawet ważniejsze - stania w półgodzinnej kolejce do szczytu. Dlatego warta jest rozważenia jako równie wartościowy wariant wycieczki z Hali Kondratowej.
Szlak rozpoczyna się w Kuźnicach. Przez pierwsze 200 m podążamy za niebieskimi znakami, mając cichą nadzieję, że tym razem ominie nas płacenie za wstęp do TPN. Niestety nadzieja okazuje się złudna, jako że dopiero za klasztorem brata Alberta postawiono bramkę - na potrzeby pielgrzymów/zakonników władze TPNu przeniosły kasę kilka lat temu na ten, stosunkowo wysoki pułap. Zaraz za kasą skręcamy w lewo, w ciemną odnogę tego samego szlaku, gdzie na chwilę z dala od hałasu "turystów" kalatówkowych możemy cieszyć się obcowaniem z przyrodą (i widokiem na Myślenickie Turnie). Przemierzamy całą Halę Kalatówki omijając szerokim łukiem hotel, a następnie wchodzimy do lasu. Droga, dość tam wygodna i kamienista, wolno acz konsekwentnie pozwala nam nabierać wysokości. Po ok. 10 minutach w lesie dochodzimy do nieco konkretniejszego podejścia zdominowanego przez duże głazy, aby wkrótce naszym oczom ukazał się widok Hali Kondratowej a wraz z nią - cel naszej podróży - Kopa Kondracka.
Hala Kondratowa uświadamia nam, że dopiero przed nami prawdziwe podejście. Górująca ponad 700 metrów nad nami Kopa stawia nam nietrudne, lecz stosunkowo żmudne wyzwanie. Warto dodać, że kontynuacja wycieczki szlakami niebieskimi również zaprowadzi nas na Kopę, bardziej jednak uczęszczaną trasą (ze względu na współny odcinek z trasą na Giewont).
My jednak wybieramy znaki zielone, skręcamy na wschód i rozpoczynamy nabieranie wysokości. Po krókim, zalesionym kawałku wydostajemy się między kosówkę, by rozpocząć prawie 500-metrowe podejscie na Przełęcz pod Kopą. Kamienista ścieżka łagodnie trawersuje dość stromy stok, co jednak wydłuża znacząco podejście. Ku pociesze zostaje nam podziwianie widoku zarówno na Kopę, jak i na sąsiedni Giewont. Po ok. godzinnym podejściu osiągamy pasmo Czerwonych Wierchów i samą Przełęcz.
W kierunku wschodnim znaki czerwone prowadzą nas malowniczą trasą przez Czuby Goryczkowe na Kasprowy Wierch. My jednak, przed rozpoczęciem dalszej wędrówki musimy zdobyć pułap 2000 metrów - czeka nas jeszcze 20-minutowe podejście czerwonym szlakiem w przeciwnym kierunku, na sam szczyt. Tym razem idziemy już jednak nie stokiem, a nieco łagodniejszą granią. Po drodze, pozostawiając za plecami Kasprowy Wierch i Świnicę, podziwiamy panoramę na Kopy Liptowskie. Coraz bliżej rysuje się też ponury acz majestatyczny Małołączniak.
Kopa Kondracka daje nam duże możliwości kontynuowania wędrówki. Szczególnie korzystny jest spacer granią - tak w kierunku Kasprowego Wierchu, jak i Ciemniaka. Poza tym jednak, możemy dać się skusić niepozornie stąd wyglądającemu Giewontowi. Gdybyśmy jednak zapragnęli wracać w dół mamy trzy warianty - tą samą drogą, do Doliny Małej Łąki, lub tzw. "Piekiełkiem" przez Halę Kondratową. Tę pierwsza trasę odradzam na wypadek deszczu - kamienie łatwo stają się śliskie a zejście tą droga w pośpiechu może nie należeć do przyjemnych...
Marcin Sieniek
Średnia ocena artykułu: 9.1
Twoja ocena: Oceń artykuł `Na Kopę Kondracką z Kuźnic`
Wirtualne Tatry - Copyright © 2000-2009 Piotr Gurgul & Marcin Sieniek
grupowy mail - pytania z egzaminu kolokwium notatki