Kilkanaście dni temu otrzymałem do recenzji coś niezwykłego. Na pierwszy rzut oka był to "tylko" solidnie wykonany kalendarz z pięknymi zdjęciami. Ale zaglądając pod okładkę spotkało mnie spore zaskoczenie, pomimo iż wiedziałem o niecodzienności projektu. Mamy tu bowiem do czynienia z dwunastoma opisanymi panoramami Tatr, po jednej na każdy miesiąc. Panoramy obejmują calutkie 360° i potrafią porwać widza w najpiękniejsze zakątki Tatr, nawet w najbardziej deszczowy, jesienny wieczór. Zdjęcia autorstwa Jerzego Sikory są jakościowo wspaniałe i interesujące, szczególnie, że większość widoków pochodzi ze szczytów, na które nie prowadzą żadne znakowane szlaki (m.in. Zwalista Turnia, Wielki Wołoszyn czy Szatan) - dochodzi więc aspekt poznawczy. Należy też wspomnieć, że kalendarz jest bardzo estetyczny . Wymienione cechy sprawiają, iż dzieło jest dla mnie wyjątkowe i sądzę, że warto się z nim zapoznać, szczególnie, jeśli czeka nas długa rozłąka z Tatrami, gdyż kalendarz nie pozwala o nich zapomnieć.