Mimo, iż Tatry zajmują niewielką powierzchnię i są górami niezbyt obszernymi, mało który szlak rozpoczyna się w centrum miejscowości wypoczynkowej. Większość początek swój bierze w rozlicznych przysiółkach, których osiągnięcie, szczególnie w Tatrach Słowackich, bywa bardzo trudne. Warto więc uwzględnić sposób dojazdu na szlaki przy wyborze bazy noclegowej. Oczywiście najlepsze pod tym względem są schroniska, jednak nie każdy znajdzie tam miejsce i nie każdy ma ochotę spać właśnie w nich.
Jednym z bardziej oczywistych wyborów jest samochód. Istotnie, użycie własnego pojazdu daje spory komfort, niesie jednak pewne znaczące utrudnienia i koszta. Popularniejsze miejsca bywają bowiem koszmarnie zatłoczone w sezonie, a co za tym idzie, brak jest wolnych miejsc na parkingach. Do tego ceny parkowania bywają bardzo wysokie. Doskonałym przykładem jest tu Palenica Białczańska. Oczywiście, wyruszając w góry rano, znajdziemy z pewnością wolne miejsce, gdyż większość samochodów należy do niedzielnych turystów. Nie mniej ważną kwestią jest to, że do zaparkowanego samochodu trzeba będzie wrócić. W najgorszym razie rodzi to potrzebę powrotu tym samym szlakiem lub użycia jednego z opisanych poniżej środków transportu by, powrócić do własnego pojazdu. Trzeba jednak pamiętać, że nie każda trasa jest do tego odpowiednia. Samochód bywa natomiast niezastąpiony, gdy wyruszamy w odludne miejsce, gdzie dojazd innymi środkami transportu byłby bardzo trudny i niewygodny. Zwykle w takich miejscach parkowanie kosztuje też albo niewiele, albo wcale. Podobnie sytuacja ma się poza sezonem turystycznym, gdy zawieszana się większość kursów komunikacji publicznej.
Kiedyś była to podstawa transportu zbiorowego w Tatrach, obecnie PKSy są stopniowo wypierane przez sprytniejsze i bardziej mobilne busy. Autobusy są na ogół przewidywalne, kursują o rozmaitych, ustalonych porach, niezależnie od pogody i nastroju kierowcy. Dodatkowo są one znacznie tańsze od busów i oferują ulgi studenckie/uczniowskie w wysokości 25%, co dla niektórych jest niewątpliwą zachętą. Wadą są natomiast coraz rzadsze kursy i ograniczony zasięg. Warto nadmienić, że na Słowacji nie ma praktycznie regularnych kursów busów, a autobusy kursują dosyć rzadko, więc symbol przystanku autobusowego na mapie niekoniecznie oznacza, że możemy w oznaczonym miejscu liczyć na jakikolwiek transport. Pamiętajmy też, by płacąc, żądać biletu. Górale-kierowcy często czują się w autobusie niczym panowie na włościach i monety sypią do kieszonek, a o biletach zapominają. Abstrahując od faktu, iż wpływa to negatywnie na liczbę kursów, to zdarzają się kontrole biletów, a nie znam kierowcy, który w takiej sytuacji przyznałby się, iż biletu nie wydrukował.
Busy w Polskich Tatrach dowożą niemal do wszystkich szlaków. Oferta jest naprawdę szeroka, dopasowana do potrzeb turystów. Na Słowacji busy funkcjonują bardziej na zasadzie taksówki, czyli należy zebrać odpowiednią grupę i podzielić się kosztami, a bus zawiezie w dowolne miejsce. Busy są generalnie sporo droższe niż regularne autobusy, a ich kierowcy cechują się wyjątkowo niską kulturą osobistą i czasami podróż busami jest wręcz niebezpieczna. Przykładów z życia mam całe mnóstwo, ale przytoczę chociażby atak na turystę w Palenicy, bo busiarzowi się wydawało, iż nie zapłacił za przejazd, bójki kierowców o miejsce w Kuźnicach i piractwo drogowe - busy wyprzedzające samochody w korku do Palenicy powodują nieraz kompletną blokadę drogi. Pamiętajmy też, iż busiarz, któremu pozostali pasażerowie wysiądą wcześniej, gotów jest wysadzić turystę w szczerym polu, bo dla jednej osoby nie opłaca mu się jechać dalej. Tak czy owak, są sytuacje, kiedy nie ma ratunku ponad busa.
Wydawałoby się, iż ten, mocno zapomniany już sposób podróżowania nie ma szans konkurować z komunikacją zbiorową, a jednak muszę zaskoczyć część czytelników mówiąc, że przysłowiowa okazja żyje i ma się dobrze. Co prawda trzeba mieć nieco szczęścia i przyjazny uśmiech, jednak człowieka z plecakiem i w wysokich butach zabiera się często. Zwykle 10-15 min łapania wystarczy, by zmierzać w kierunku upragnionego celu, jednak zdarzają się zarówno trafienia za pierwszym razem, jak i spore rozczarowania. Jest rzeczą niesamowitą jak uprzejmi i uczynni potrafią być kierowcy. Dodatkowo odrobina szczęścia i można złapać np. ratownika Horskiej Sluzby, który kiedyś podwiózł mnie z Łysej Polany wprost do wylotu Doliny Koprowej. Korzystając z autobusów taka trasa byłaby niewykonalna. A dojazd samochodem bardzo ograniczyłby wycieczkę. Podsumowując, są sytuacje i wycieczki, gdy autostopu nie da się zastąpić. Zaskakujące, prawda?
Piotr Gurgul
Średnia ocena artykułu: 6.2
Twoja ocena: Oceń artykuł `Transport w Tatrach`
Wirtualne Tatry - Copyright © 2000-2009 Piotr Gurgul & Marcin Sieniek
grupowy mail - pytania z egzaminu kolokwium notatki