
W tym roku minister Janik zaproponował żeby TOPR i GOPR wcielić do MSWiA. Wzbudziło to wiele emocji wśród ratowników. Zdaniem ministra nie ma potrzeby dzielić służb ratowniczych na ochotnicze i zawodowe.
Ratownictwo górskie należy do najniebezpieczniejszych zajęć i wymaga ogromnych kwalifikacji. W wysokogórskich akcjach bierze udział co najmniej kilka osób, które pracują, często bez wypoczynku, przez kilkanaście i więcej godzin. Koszt akcji gwałtownie rośnie, gdy zostaje użyty w niej helikopter. Wówczas kilkugodzinne poszukiwania kosztują co najmniej kilkanaście tysięcy złotych. Przez ostatnie lata TOPR i GOPR utrzymywały się głownie dzięki pieniądzom otrzymywanym od sponsorów. W 2001 r. TOPR na realizację zleconego zadania pod nazwą ratowanie i poszukiwanie narciarzy i turystów w Tatrach i paśmie spisko-gubałowskim otrzymał od Głównego Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu 1,3 mln zł oraz 400 tys. zł tzw. środków inwestycyjnych na zakup sprzętu ratowniczego, skuterów i modernizację obiektów. Natomiast GOPR z budżetu państwa dostał 3 mln. zł, chociaż swoje potrzeby określił na ok. 5 mln zł.
- Do tego dochodzą pieniądze od sponsorów i zdobyte przez nas. Żeby zarobić na działalność pogotowia, zabezpieczamy imprezy sportowe, wyciągi narciarskie, wykonujemy ekspertyzy m.in. dotyczące bezpieczeństwa stoków. - mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR. Utrzymanie helikoptera pochłania największą część budżetu. W 1999 r. zabrakło pieniędzy na jego obowiązkowe ubezpieczenie. Pod koniec każdego roku brakuje pieniędzy na pensje dla ratowników.
W GOPR sytuacja wygląda podobnie. Ratownicy zawodowi zarabiaja bardzo mało - około 1,200 złotych brutto. Mimo to pracownicy GOPR i TOPR nie upominają się o podwyżkę i nadal pracują. Tyle że społecznie. Żaden nie przerwałby też akcji z przyczyn finansowych.
Dlaczego państwo nie dba o organizacje które ratują podatników w górach? Wytłumaczenie jest proste. Bo nie są one służbami państwowymi tylko stowarzyszeniami społecznymi. Dlatego państwo nie utrzymuje ich, tylko dotuje. Co roku dając coraz mniej pieniędzy. I co roku nie wiadomo, czy fundusze będą czy nie.
W tym roku minister Janik zaproponował, żeby TOPR i GOPR wcielić do MSWiA. Wzbudziło to wiele emocji wśród ratowników. Zdaniem ministra nie ma potrzeby dzielić służb ratowniczych na ochotnicze i zawodowe. TOPR i GOPR już od dwóch lat razem organizują wspólne szkolenia i ćwiczenia. Zmiana ma dotyczyć finansowania ratowników górskich. Nie wiadomo jeszcze, jak będzie wyglądał budżet TOPR-u i GOPR-u. Wedle zapewnień prezydenta i premiera nie będzie on niższy niż dotychczasowy. Minister Janik twierdzi, że potrzebne są na to ogromne pieniądze. Fundusze będą na to zdobywane nawet z Unii Europejskiej i - jak dotąd - od prywatnych sponsorów. Jan Krzysztof ma nadzieję, że to zmiana na lepsze. Ratownictwu górskiemu potrzebna jest stabilna sytuacja finansowa Niestety w Ministerstwie spraw wewnętrznych budżet na rok 2002 rok i tak został już uchwalony, więc więcej pieniędzy w tym roku nie będzie. Pewne natomiast jest to, że z ratownikami trzeba coś zrobić, bo UKFiS działa tylko do końca czerwca. Później będzie zajmował się już tylko sportem. Dzięki przejściu ratowników pod zarząd MSWiA, pewne jest, że co roku jakieś pieniądze będą. Jakie? Zobaczymy w przyszłym roku.
Łukasz Kułakowski
Średnia ocena artykułu: 10
Twoja ocena: Oceń artykuł `Ratowanie ratowników`
Wirtualne Tatry - Copyright © 2000-2009 Piotr Gurgul & Marcin Sieniek
grupowy mail - pytania z egzaminu kolokwium notatki