Nie będzie wybitnie odkrywczym stwierdzenie, iż wybierając się w góry należy zadbać o odpowiednie wyposażenie, adekwatne do warunków na szlaku i umiejętności turysty. Moim celem nie jest wskazanie długiej listy sprzętu, który każdy, kto ma aspiracje turystyczne musi taszczyć ze sobą. Bynajmniej. Nie sądzę by takowy spis nawet istniał. Daleko jestem też od oceniania amatorów górskich wypraw po ich ekwipunku. Ba, samemu nie raz zdarzyło mi się pójść w Tatry ubranym nieodpowiedzialnie. Powody bywały różne. Niemniej chciałbym wskazać najważniejsze elementy górskiego wyposażenia, które mogą nam oddać nieocenione usługi. Swój skromny poradnik kieruję do osób niezbyt obytych w górskich realiach, aby podpowiedzieć, co warte bywa umieszczenia w plecaku.
W tej kwestii oczywiście dość podstawowa dla nowicjuszy jest mapa. Ważne, aby obejmowała cały eksplorowany rejon, wraz z przysiółkami i miejscowościami podgórskimi.
Przed zakupem należy zwrócić uwagę przede wszystkim na czytelność i obecność czasów przejść przy szlakach, gdyż jak łatwo się domyślić, czas przejścia jest najlepszą miarą odległości w górach. Na ogół mapy oferują ilustrowane mini - przewodniki na swoich rewersach, a także liczne pożyteczne informacje typu dane teleadresowe ważnych miejsc, przystosowanie do współpracy z GPS, oznaczenie trudności szlaków. Śmiem twierdzić, że solidna mapa wystarczy do podstawowego poznawania Tatr.
Dla osób chcących wiedzieć więcej istnieje na rynku sporo przewodników, z wybijającą się książką Józefa Nyki. Jeśli zaś chodzi o nawigację satelitarną, nie uważam, by była w Tatrach konieczna, tym bardziej, jeśli wycieczki odbywa się w czasie dobrych warunków atmosferycznych. Niemniej, w niektórych przypadkach, podanie swoich namiarów ratownikom znacznie upraszcza ewentualną akcję. Do rzadziej spotykanego wśród turystów sprzętu należą latarki. Na ogół rzadko się przydają, ale jeśli już zajdzie potrzeba ich użycia, ciężko się bez nich obejść. Oprócz powrotów po zmroku, znajdują zastosowanie również w nieoświetlonych jaskiniach tatrzańskich (np. w Mylnej).
Podczas tatrzańskich wędrówek nie trzeba przebywać wielu kilometrów, by wystawić obuwie na solidną próbę - teren na ogół jest skalisty, trudny, nieprzystępny. Skały bywają bardzo śliskie, szczeliny między nimi wąskie, więc by nie zostać niemile zaskoczonym na szlaku, warto więc postarać się o adekwatne buty. Najpopularniejsze jest obuwie trekkingowe za kostkę. Zbudowane jest ono na ogół z dobrze przyczepnej podeszwy (Vibram), nubuku/skóry i membrany oddychającej ( Sympatex, Gore-tex ). Nieźle sprawdzają się też buty wojskowe - to rozsądna propozycja dla najmniej zamożnych. Korzystnym zakupem w granicach 300zł jest obuwie bez membrany, natomiast na solidnej podeszwie. W okolicach 500zł można już natomiast zakupić bardzo solidne buty (znane i chwalone marki: Scarpa, Chiruca, Hanwag). Należy pamiętać, że do butów, a szczególnie tych z membraną, musimy dokupić odpowiednie skarpety. Jest to wydatek rzędu kolejnych 50zł.
Niezbędny jest również impregnat (np. Nikwax). Istotny jest również fakt, że buty należy odpowiednio wcześniej rozchodzić, w łatwym teranie. Proces ten jest dość długotrwały, dla przykładu wspomnę, iż swoje buty posiadam już pięć lat, a z każdym rokiem chodzi mi się w nich zauważalnie wygodniej.
Alternatywnym rozwiązaniem dla ciężkiego obuwia są sandały trekkingowe. Często budzą one zdziwienie innych turystów, gdyż wyglądają bardzo niepozornie. Obuwie to jest jednak zdumiewająco wygodne i radzi sobie znakomicie nawet w skalnym terenie. Mimo, że bezpieczeństwem i wytrzymałością nie dorównują one klasycznemu, wysokiemu obuwiu, są niezwykle kuszącym rozwiązaniem w upalne dni. Nie należy się ich obawiać, natomiast warto przetestować je wpierw na krótkim i mało wymagającym szlaku.
Każdy, kto wędrował już choćby niewiele z plecakiem, ma świadomość, jak nieprzyjemne własności mają bawełniane koszulki. Wystarczy usiąść na chwilę po stromym podejściu, a następnie ponownie zarzucić plecak, by doznać wielce nieprzyjemnego uczucia na plecach. Niestety bawełna doskonale wchłania pot i już po krótkim wysiłku staje się mokra. Dlatego też dla komfortu warto zaopatrzyć się w bieliznę termoaktywną, tzn. taką, która w porządany sposób reaguje na nasze pocenie i wypuszcza parę wodną na zewnątrz. Odzież taką na ogół wytwarza się z Poliestru, a użyte dzianiny noszą różne nazwy (popularne Coolmax, Polartec). Ceny podkoszulków oscylują wokół 80zł, zależnie od materiału, marki i kroju, natomiast termoaktywne bokserki mozna kupić za około 50zł. Krótkie spodenki produkuje się raczej z materiałów szybkoschnących, niż termoaktywnych. Bielizna odgrywa ważną rolę zarówno w lecie, jak i w zimie, gdy jest dolną warstwą " oddychającego " stroju.
Pogoda w Tatrach bywa zmienna i kapryśna - w zasadzie nie ma miesiąca, w którym nie mógłby spaść śnieg, a wychodząc w góry przy pełnym słońcu możemy wrócić zupełnie przemoczenie. Z tych oto powodów warto zadbać o odpowiednią ochronę przed deszczem, śniegiem i przenikliwym wiatrem. Najbardziej prymitywnym środkiem chroniącym przed zmoknięciem jest peleryna. Mimo, że dobrze chroni przed kroplami, praktycznie uniemożliwia wędrówkę, gdyż w takim stroju każdy poci się niemiłosiernie. Aby rozwiązać między innymi ten problem wynaleziono membranę Gore - tex, która umożliwia naszej wilgoci swobodną ucieczkę, natomiast nie przepuszcza wiatru i deszczu z zewnątrz.
Po spektakularnym sukcesie Gore-texu powstało wiele podobnych, choć nieco gorszych (i co najważniejsze tańszych) rozwiązań. Kurtki Gore-texowe kosztują ok. 1000zł, zależnie od firmy i rodzaju użytego Gore-texu (dla wymagających Gore - tex XCR, lepiej odprowadzający wilgoć). Przy wyborze konkretnego modelu powinniśmy zwrócić uwagę na szwy, rodzaj zamków (polecane YKK), kształt kaptura, obecność tzw. " bezpiecznej kieszeni " oraz parametry użytej membrany. Pod kurtki wodoszczelne lub jako okrycie wierzchnie stosuje się kurtki z Polartecu, które dobrze ogrzewają i doskonale " oddychają ". Jako okrycie wierzchnie sprawdzają się kurtki polarowe z dzianin typu Windbloc, która chroni przed nieprzyjemnymi, zimnymi podmuchanmi wiatru. Jednak podczas gdy koszt zwykłej kurtki polarowej to ok. 200-300zł, to za kurtka z Windblocu oznacza wydatek rzędu 500zł. Podobnie jest ze spodniami - w zimie można zakładać polarowe, a na wierzch spodnie z membraną. W lecie na deszcz wystarczą same spodnie wodoodporne, które ze względu na niewielką wagę i wymiary nietrudno mieć ze sobą w plecaku.
Podstawowym parametrem plecaka jest jego pojemność. Plecaki 25-35l służą dobrze na jednodniowe wypady. Gdy ktoś zapragnie nocować w schronisku, konieczny będzie plecak ok. 50l. Od jakości plecaka zależy w dużym stopniu nasza wygoda. Warto zwrócić uwagę przy zakupie na rodzaj użytego systemu nośnego, materiał, rodzaj zamków, obecność pasa biodrowego, rodzaj i liczbę kieszeni oraz profil plecaka. Ważna jest również łatwa regulacja wszelkich pasków oraz obecność kieszeni bocznych, dzięki czemu uzyskamy wygodny dostęp do zabranych napojów.
W górach, ze względu na wzmożony wysiłek fizyczny oraz szybką utratę płynów niezwykle ważny jest odpowiedni prowiant. Opcji jest wiele, zależą one często od indywidualnych preferencji. Ja natomiast chciałbym przekazać kilka ogólnych rad dla tych, którzy jeszcze nie odkryli, jakie posiłki nadają się najlepiej na wyjście w góry. Jeśli chodzi o płyny, to najlepsza jest niegazowana woda mineralna, co nie znaczy, że każdy inny napój będzie nieodpowiedni. Należy jednak pamiętać, że napoje słodzone zwiększają pragnienie i należy ich brać odpowiednio więcej. Optymalną ilością wody na dłuższą wycieczkę jest 1,5l. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zapasy uzupełniać w napotkanych strumieniach i źródełkach. W zimie natomiast warto mieć termos z gorącą herbatą lub kawą, które dodatkowo nas rozgrzeją. Nierzadko w górach spożywany jest alkohol. Nie twierdzę bynajmniej, że uniemożliwia on wędrówkę, natomiast początkujący powinni pamiętać, iż napoje wyskokowe powodują szybką utratę płynów, osłabiają i odbierają zdolność koncentracji.
Odwiedzając po drodzę schroniska można spożyć ciepły posiłek kupując go na miejscu lub zalewając zupkę instant udostępnionym na ogół bardzo tanio wrzątkiem. Do tego celu przydaje się lekki, najlepiej metalowy kubek. Jako suchy prowiant wystarczą zwykłe kanapki, chociaż warto mieć ze sobą trochę słodyczy. Reguła jest taka, że powinniśmy zabierać dość kaloryczne pokarmy, który możemy szybko spożyć i odzyskać siły. Tak więc chipsy czy paluszki nie są zbyt dobrym rozwiązaniem.
Wybierając się w zimie musimy pamiętać o zmiennych warunkach atmosferycznych i srogiej pogodzie w Tatrach. Musimy być gotowi niemal zawsze na mogącą się rozpętać na wiele godzin zadymkę. Pamiętajmy, że bardzo wiele szlaków jest w zimie nieprzetartych. Potrzebujemy odpowiedniego obuwia zimowego oraz nieprzemakalnych spodni. Nieocenione są też stuptuty, które zabezpieczają przed wsypywaniem się śniegu do butów. Wskazane są też nieprzemakalne rękawice. W trudnym terenie konieczne są raki i czekan (coraz częściej zastępowany w pewnych okolicznościach kijami trekkingowymi). Raki podzielić można na automatyczne i paskowe. Te pierwsze są droższe i wygodniejsze, wymagają jednak butów z bardzo sztywną podeszwą, co w praktyce oznacza, że musimy zakupić specjalne obuwie do turystyki zimowej (skorupy). Raki paskowe są bardziej uniwersalne, ale zakładanie ich zajmuje sporo czasu, a paski mogą prowadzić do odmrożeń jeśli korzystamy z niedostatecznie ciepłego obuwia.
Do wymienionego powyżej ekwipunku warto dołączyć kilka mniej lub bardziej ważnych akcesoriów. Chciałbym zacząć od kijów trekkingowych, które są coraz popularniejsze (np. w Austrii emeryci spacerują z nimi nawet po mieście). Kijki odciążają kręgosłup i pomagają utrzymać równowagę oraz pewność kroku w trudniejszym terenie. Ich wadą jest ciężar i gabaryty - mimo, iż niewielkie, zawsze jest to jednak dla turysty dodatkowy balast. Przed wycieczką warto zastanowić się, czy rejon, w którym zamierzamy ich używać jest do tego celu odpowiedni, gdyż np. na ubezpieczonych szlakach będą nam one tylko zawadzać.
Przy dużym nasłonecznieniu i wysokościach nie możemy zapominać o nakryciu głowy, gdyż naprawdę nietrudno nabawić się udaru. Dodatkowo, szczególnie w zimie, przydają się okulary przeciwsłoneczne.
Nie zapominajmy też o całkiem prozaicznych elementach wyposażenia - swoje wycieczki chcielibyśmy zapewne uwiecznić, a do tego celu konieczny jest aparat lub kamera. Większość takowych posiada " tryb górski ", więc wybór jest z pewnością szeroki. Jeśli chcemy fotografować zwierzęta, warto zwrócić uwagę na aparaty z dużym zoomem optycznym. W górach przydaje się również statyw i filtr polaryzacyjny.
Kolejnym przydatnym sprzętem jest lornetka - często kusi nas, by zobaczyć coś z bliska. Tutaj polecam gorsze jakościowo, ale lżejsze modele, gdyż produkty radzieckie są naprawdę dużym obciążeniem.
Tytułem zakończenia chciałbym wspomnieć o jednym drobiazgu, który niesamowicie poprawił bezpieczeństwo w górach i to co kiedyś było bardzo trudne, teraz stało się banalne. Jak łatwo się domyślić mowa tu o telefonie komórkowych. Istnieje wiele przykładów, gdy telefon dosłownie uratował komuś życie. Pamiętajmy, by zabierać ze sobą komórki z naładowaną baterią, zapiszmy też w książce adresowej numer do TOPRu. Z zasięgiem w górach jest coraz lepiej, ale warto pamiętać, że telefon szukając sieci bardzo szybko wyczerpuje akumulator, co może niezwykle boleśnie zaskoczyć. Radziłbym więc wyłączać telefon w miejscach, gdzie z zasięgiem jest bardzo krucho.
Piotr Gurgul
Średnia ocena artykułu: 8.05
Twoja ocena: Oceń artykuł `Ekwipunek turysty`
Wirtualne Tatry - Copyright © 2000-2009 Piotr Gurgul & Marcin Sieniek
grupowy mail - pytania z egzaminu kolokwium notatki